Mity PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 6
SłabyŚwietny 
Sobota, 05. Styczeń 2008 22:47

Angielskie żarcie jest do dupy - mit rozsiewany przez świeżo przybyłych oraz oszczędzaczy, którzy przyjechali z założeniem oszczędzenia jak największej ilości pieniędzy i powrotu do Polski (zwani są czasem Lidlowcami). Ludzie ci żywią się zwykle zupkami w proszku przywiezionymi z domu, fasolą z puszki oraz seriami typu Asda Smart Price, Tesco Value itp. Prawda jest taka, że prawdziwe angielskie jedzenie wcale nie jest gorsze od polskiego - z małym wyjątkiem typowego chleba. Można jednak kupić smaczne pieczywo francuskie czy włoskie, a w Londynie jest sporo polskich piekarni zaopatrujących polskie sklepy.

Uwaga, dla niekumatych: nie piszę tutaj o tym, co jedzą angielscy robole tylko o tym, co samemu można przygotować z normalnie dostępnych składników.


Życie jest drogie - mit rozsiewany przez ludzi przeliczających ceny na złotówki po kursie bankowym. Prawda jest taka, że marnie zarabiająca para może od biedy przeliczać funta na dwa złote, nieźle zarabiająca para nawet jeden do jeden. Należy wziąć pod uwagę fakt, że minimalna płaca netto w UK jest nieco wyższa niż w Polsce - po przeliczeniu po kursie 1:1. Gdy się wówczas popatrzy na ceny wynajmu mieszkań, są porównywalne do polskich - ale cała reszta dóbr jest śmiesznie tania. Popatrzmy na przeliczenie dla kiepsko zarabiających (1:2):

Porządne jedzenie na cały tydzień, ze skrzynką piwa, na dwie osoby 175zł. Spoko.
Benzyna 2.08zł, haha.
Nowy markowy laptop 1398zł, hehe.
Dwutygodniowe wczasy na Malediwach dla pary plus 20 nurkowań 6000zł, tiaaa.
Nowa Mazda 6 TS2 2.0 automatic with leather 36600zł, dobre sobie ;]

A teraz podziel to jeszcze przez dwa jeśli tylko nie jesteś zakompleksionym nieudacznikiem tutaj, albo jeśli marnie zarabiałeś w Polsce, i nie rozsiewaj więcej plotek o 'drogim życiu' w UK.


Masz w miarę dobrze w Polsce, więc nie opłaca się wyjeżdżać - mit rozsiewany przez nieudaczników, ktorzy w Polsce nie potrafili sobie znaleźć dobrej pracy i przyjechali do UK zmywać gary lub zamiatać ulice. Są trzy prawdy: cało prowda, świnto prowda i... gówno prowda. Dyskutowane stwierdzenie należy bez najmniejszej wątpliwości do trzeciego rodzaju prowdy, z bardzo prostego powodu: ktoś, kto sobie dobrze radzi w Polsce będzie sobie radził równie świetnie w UK, bo tu są nieporównanie większe możliwości rozwoju. Tym, którym się w Polsce nie powiodło zapewne w UK również się nie powiedzie, i będą potem rozsiewać defetyzm.

Nie słuchaj ich. Nie będziesz przecież podejmował ważnych życiowych decyzji na podstawie rad udzielanych przez sprzątacza, przy całym szacunku dla tego pożytecznego zawodu, prawda? Pamiętaj tylko, że język to podstawa i bez jego znajomości nawet najbardziej rzutki i obrotny człowiek będzie musiał zamiatać ulice.


Nie powinno się mieszać alkoholi - mit rozsiewany przez skacowanych studentów, którym na imprezie zeszłego dnia skończyła się wódka, więc wygrzebali skądś tanie wino, które zaraz się skończyło, więc zmotali skądś jakieś piwo, które zaraz się skończyło, wiec znaleźli gdzieś nalewkę babuni, która zaraz się skończyła, więc spuścili benzynę z pobliskiego malucha, która zaraz się skończyła, itd.
Innymi słowy kac i rzyganie nie bierze się z mitycznego mieszania alkoholi, tylko z przesadzenia z ilością. Dodatkowo pupularność mitu napędzana jest faktem, że zwykle na wspomnianych imprezach pije się w pewnym momencie alkohole kolorowe (whisky, koniak, itp.) i wina, zawierające spore ilości alkoholi wyższych, trudniej niż zwykły etanol usuwanych przez organizm. Najzdrowiej jest bowiem pić czyste wódki lub wręcz rozcieńczany spirytus rektyfikowany. Najzdrowiej nie znaczy najprzyjemniej.
Warto też wspomnieć o całej kulturze drinków, które wszak nie są niczym więcej niż pomieszanymi alkoholami, a kto miał w ustach dobrze zrobioną Margaritę ten wie, że alkohole należy mieszać.
(Jeżeli uważasz, że ten mit jest z innej bajki, prawdopodobnie masz rację.)

Zmieniony ( Poniedziałek, 21. Styczeń 2008 18:17 )